środa, 2 listopada 2016

Last sacrifice

No i nie wytrzymałem.
Tak jak podejrzewałem, znowu mi się coś napisało. Wrzucam teraz, póki nie stwierdziłem jeszcze, że to jest zwyczajnie słabe. Pierwszy raz od naprawdę długiego czasu próbuję w ogóle pisać po angielsku. Proszę, nie zabijcie mnie za ewentualne błędy.
A oto Ostatnie poświęcenie:

Don't even know if I still care at all
When I'm drunk again in that empty hall
Dancin' with a nightmare with a bottle in my hand
Death can't take me now, she's just a one night stand
Her gaze can turn me into stone
Her cold touch really turns me on
The scythe is sharp, it cuts me deep
With eyes wide shut I'm on a trip
No, not today, you ain't my baby
I say goodbye to the darkest lady
I'm not going with you to hell tonight
I'm not ready yet, I claimed and I sighed
As I wake up I have to say
That there is one more game to play
It's called the final sacrifice
While saying this I'm cold as ice
And surely now as you can guess
It's not about playing cards or chess
The only thing that I regret
Is that I haven't commited it yet
I'm now explainin', at least I'll try
So now you can only sit and cry
And now I know that I always cared
If I didn't, I should've been dead
The last thing on Earth that I had to do
Believe me now, what I say is true
My final task was to make sure
That I'm going to hell along with you

A teraz idę spać. Stay wicked!

Pakty

Hej!
Wybaczcie proszę moją krótką nieobecność. Miałem chwilowy zastój twórczy.
Przed chwilą skończyłem mój nowy tekst, mam chwilowy przypływ weny, więc w ciągu nocy pewnie jeszcze coś powstanie. A oto utwór na dzisiaj:

on nie chciał zmieniać świata
szedł swoją własną ścieżką
chciał tylko umieć latać
wiedział, że będzie ciężko
po kolejnym upadku
pomysł go naszedł nagle
sprawdził, czy nie ma świadków
zawołał "przybądź diable!"
wtem poczuł wiatr we włosach
rozpędził się i skoczył
myślał, że jest w niebiosach
lecz z dobrej ścieżki zboczył
szczęście odczuwał wielkie
choć tylko przez sekundę
utracił dary wszelkie
z demonem przegrał rundę
gra była do jednego
a teraz woła ona
chłopca potępionego
w otchłani tej ramiona


Stay wicked!

wtorek, 25 października 2016

Goecja

Hej!
Dzisiaj tekst w klimacie... niecodziennego rapu? Myślę, że tak. Utwór jest poniekąd chory, niektórzy mówili, że creepy. Mam nadzieję, że i Wy tak go odbierzecie.

Wybiła śmierć Chrystusa, mag szykuje swój rytuał
Spisał już testament na wypadek gdyby umarł
Księżycowy sigil połyskuje w blasku świec
Na ofiarnym stole leży martwy cieć
Rozpłatane wnętrzności zaczynają bulgotać
Opętany mag nigdy nie potrafił kochać
Dzisiaj postanowił postawić wszystko na jedną kartę
Zaraz się przekona, czy to było tego warte
Oczy mu zaszły krwią, kiedy wypowiadał słowa
Zobaczył sylwetkę - ludzkie ciało, krucza głowa
Przy swoim zaklęciu zapomniał o dokładności
Chwilę później miał połamane wszystkie kości
Tysiące kłutych ran, przysmażone ogniem ciało
Wbije w szyję kły, jakby tego było mało
Nie ma przeproś kurwo, przywołałeś dziś Amona
Najsurowszego z markizów piekła od Salomona

Prosta droga do Piekła z Ziemi to Goecja
72 demony na Ciebie czekają bez zmian
I nie miej mi za złe, choć to była pułapka
Schodząc do otchłani ciągle słyszysz jak rap gra

Chyba nie myślałeś, że tak łatwo Ci się poddam?
Po co oglądałeś ten kabalistyczny program?
Mała, srebrna pieczęć nie powstrzyma mojej hordy
40 legionów duchów i ich wypaczone mordy
Mierz siły na zamiary kiedy gadasz z demonami
Już nie uratujesz się nawet egzorcyzmami
W najlepszym wypadku Cię możemy, kurwa, zabić
Twoja dusza już do końca czasu będzie krwawić
Możesz próbować się modlić, Bóg i tak Cię nie wysłucha
Linia Ziemia-Niebo od eonów stoi głucha
30 wieków snu, muszę zaspokoić głód
Sam przecież mnie wzywałeś, nie rozumiem skąd ten chłód
Przygotuję wieczerzę, będę pił z Twojej czaszki
Później spalę Twoje miasto, choć to tylko igraszki
Mięso swoich ofiar szczelnie pozamykam w puszki
Chciałeś poznać przyszłość? Trzeba było iść do wróżki



Na dzisiaj tyle, dzięki!
Stay wicked!

poniedziałek, 24 października 2016

Mojito

Siemka!
Mojito - mój ulubiony drink. Ostatnio miałem okazję się go napić. Przyjemny lokal, świetne towarzystwo, drink zrobiony bardzo dobrze. Zdawać by się mogło, że cudnie. Czego mi brakowało? Przyjemności z przygotowania go. Powiem szczerze, że w przypadku mojito, równie mocno rajcuje mnie jego robienie, co picie. Dbanie o detale, zabawa smakiem, proporcjami, dekoracje, uznanie osób, które będą mogły się napić ręcznie przyrządzonego drinka - tego nie doświadczymy, kupując gotowe. Myślałem dzisiaj o tym, skłoniło mnie to do napisania tekstu. Dzisiaj inna tematyka i styl niż zazwyczaj. Oto on:


Zrobię dziś mojito, nie będziemy pić wina
Nie piję wytrawnego, to nie moja wina
Daj butelkę rumu i usiądź w fotelu
Przygotuję drinka, obsługa jak w hotelu
Składniki mam gotowe, teraz trochę bajeruję
Bo czuję, że dobrze z tym drinkiem czaruję
I słyszę, że trochę bryluję, że fajnie, że miętę hoduję
Że dobrze mieszam dodatki, dziękuję
I mocną mam głowę ale za chwilę odlatuję
To przez to, że patrzysz jak cukier wsypuję
Choć nic a nic na to nie wskazuje
To to mnie zawstydza i nie żartuję
Limonkę obieram, kroję, szykuję
Szklankę kruszonym lodem bombarduję
Częstuję Cię darem od bogów, smakuje?
Poczekaj aż procent się aktywuje
Poprosisz o więcej to zrobię, obiecuję
Nie myśl tylko proszę, że się podlizuję


ref.
Czy czujesz limonkę gdy bierzesz łyka?
Bo ja czuję miętę i wiem, że to pięknie
Pijemy bez przerwy a zegar wciąż tyka
Przerwiemy dopiero gdy butelka pęknie


Nie mów, że dobre - mów że najlepsze
Nie pytaj, czy możesz - mów, że chcesz jeszcze
Dam Ci go więcej i więcej, i więcej
Od rumu będzie tu tylko goręcej
Jestem pijany, dbam tylko o jedno
By Ci smakowało i ładnie wyglądało
I żeby tak Ci się spodobało
Że za chwilę powiesz, że butelka to za mało
Wtedy otworzę kolejne szkło
To była niespodzianka - otóż to
Wiedziałem - mojito Ci posmakuje
Jak zwykle zawczasu się przygotuję
Z gracją naleję najlepiej jak umiem
Ty nie przestajesz pić, a ja to rozumiem
Znowu te drinki komplementujesz
I mówisz, że chyba mi nie darujesz
Że dopiero teraz Cię na nie zapraszam
Wiem, że to późno, naprawdę przepraszam
Musiałem mieć pewność, to trochę absurdalne
Że specjalnie dla Ciebie one będą idealne



Także tekst tekstem, ale naprawdę polecam Wam się wybrać na dobre mojito :)
Stay wicked!

piątek, 21 października 2016

Na spontana? Last minute change

Serdecznie!
Miałem w planach opublikować dzisiaj drugą część Project WOLF. Jeśli jeszcze nie wiesz, co to, zachęcam do kliknięcia w odnośnik. Niestety pewne wydarzenia odbierają mi dzisiejszy wieczór, kiedy to najlepiej mi się pisze, stąd zmuszony jestem przełożyć to na jutro.
W ramach rekompensaty mam dla Ciebie, drogi Czytelniku, tekst, który napisałem bodajże rok temu.
Początkowo była to praca na język polski, motywem głównym był młody Werter. Postanowiłem sobie zachować ten tekst, tak "na zaś". Dzisiaj się nim z Tobą dzielę, bo chociaż nie jest to żadne opus magnum, to nie chcę, by tekst został całkowicie zapomniany gdzieś na dnie mojej szafy. Oto i on:

Jedyne co wspominam to te cudowne spojrzenie
Poczuć to raz jeszcze brzmi tu trochę jak marzenie
Z tego co mi wiadomo to pamiętam je sam jeden
Lecz wtedy wiem jak czuł się Adam w mistycznym ogrodzie Eden
Gdy zamykam oczy Twoje zawsze są otwarte
Wpatrzone prosto w moje choć to trochę nierealne
Zjawiskowo głębokie takie ciemne pełne blasku
Gdy się obudzę myślę o nich już od brzasku
Tak pijany emocjami te fraktale w wyobraźni
Moje ego zagubione gdzieś na skraju obcej jaźni
Tańczą kształty i kolory fala światła bije w głowę
Yin i Yang jest zaburzone biorę niszczącą połowę
Chyba po raz pierwszy brakuje mi równowagi
I znów upadnę na twarz nie zwracam na to uwagi
Pora kończyć naszą partię króla tu szachuje goniec
Nie ma sensu się podnosić to nieubłagany koniec

Stay wicked!

czwartek, 20 października 2016

74 9

Hejka!
Podrzucam Wam efekt mojej nudy w szkole. Pisane na luźniejszych lekcjach, więc może nie jest to szczyt kunsztu, ale...

74 rany w 9 godzin zadane
Tak kończą ofiary przez niego oszukane
Wbity symbol siarki wytopiony ze srebra
Wystaje ofierze spod czwartego żebra
W dłoniach leżą zaciśnięte oczy wydłubane
Wnętrzności gdzieś obok są porozrzucane
W to, co przeczytacie na pewno nie uwierzycie
Z ciała nadal słychać było jego serca bicie

Stay wicked!

wtorek, 18 października 2016

Pod warunkiem

Siemka!
Dzisiaj wrzucam moje wczorajsze natchnienie. Śmiesznie mi się to pisało, bo "szkic" powstał w ciągu kilku minut. Poszedłem spać, następnie przez pół dnia nawet nie myślałem, by się za to zabrać. Potem tak spontanicznie wziąłem się za pisanie będąc w drodze. Po paru minutach trzymałem w rękach to, co przeczytacie za parę linijek ;)

Chciałeś zdobywać świat, nie możesz zdobyć się na odwagę
By zmienić coś, co Cię boli; odzyskać równowagę
Zawsze gdy chcesz to pojawia się utrudnienie
I wciąż powtarzasz: "Nie wierzę w przeznaczenie"
Bierzesz rozbieg i skaczesz, chcąc złapać Boga za nogi
I się potykasz - ściana, gleba - to przecież nie Twoje progi
I wtedy słyszysz ten śmiech i zdajesz sobie sprawę
Że zemsta na chłodno pokona każdą zabawę
A każdy sukces na koncie bije najlepszą zemstę
Spójrz na ich ból gdy będą widzieli w Tobie zwycięzcę
Gdy smak porażki odejdzie dawno w zapomnienie
Ty nadal nie będziesz wierzył w przeznaczenie
Wtedy jedna gwiazda dla Ciebie jak zwykle gaśnie
A Ty myślisz o tym w kółko co noc - zanim zaśniesz
Decydujesz, że pokonasz los, że wejdziesz w te starcie
Pod warunkiem, że niepewność nie znokautuje Cię na starcie



Dziękuję za cierpliwość! Pamiętajcie, by wyzywać los na pojedynek zanim pojawi się niepewność - inaczej staniecie się jej więźniami, a jest o wiele trudniejszym przeciwnikiem niż los. Dlaczego? Bo pochodzi od Was; wie czego się boicie.
Stay wicked!