wtorek, 18 października 2016

Pod warunkiem

Siemka!
Dzisiaj wrzucam moje wczorajsze natchnienie. Śmiesznie mi się to pisało, bo "szkic" powstał w ciągu kilku minut. Poszedłem spać, następnie przez pół dnia nawet nie myślałem, by się za to zabrać. Potem tak spontanicznie wziąłem się za pisanie będąc w drodze. Po paru minutach trzymałem w rękach to, co przeczytacie za parę linijek ;)

Chciałeś zdobywać świat, nie możesz zdobyć się na odwagę
By zmienić coś, co Cię boli; odzyskać równowagę
Zawsze gdy chcesz to pojawia się utrudnienie
I wciąż powtarzasz: "Nie wierzę w przeznaczenie"
Bierzesz rozbieg i skaczesz, chcąc złapać Boga za nogi
I się potykasz - ściana, gleba - to przecież nie Twoje progi
I wtedy słyszysz ten śmiech i zdajesz sobie sprawę
Że zemsta na chłodno pokona każdą zabawę
A każdy sukces na koncie bije najlepszą zemstę
Spójrz na ich ból gdy będą widzieli w Tobie zwycięzcę
Gdy smak porażki odejdzie dawno w zapomnienie
Ty nadal nie będziesz wierzył w przeznaczenie
Wtedy jedna gwiazda dla Ciebie jak zwykle gaśnie
A Ty myślisz o tym w kółko co noc - zanim zaśniesz
Decydujesz, że pokonasz los, że wejdziesz w te starcie
Pod warunkiem, że niepewność nie znokautuje Cię na starcie



Dziękuję za cierpliwość! Pamiętajcie, by wyzywać los na pojedynek zanim pojawi się niepewność - inaczej staniecie się jej więźniami, a jest o wiele trudniejszym przeciwnikiem niż los. Dlaczego? Bo pochodzi od Was; wie czego się boicie.
Stay wicked!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz